Być może tu wrócę. Sama jeszcze nie wiem. Tyle się dzieje, a ja nie bardzo sobie z tym wszystkim radzę.
Jedna miłość, druga miłość... A dokładnie dwóch facetów i ja. Obaj kochają, obaj walczą o mnie, obaj starsi.
Jeden to mój facet. Facet, który wyjechał do Francji.
Drugi pojawił się nagle i...?
Zawrócił mi totalnie w głowie. Byłam gotowa zmienić dla niego wszystko.
Teraz tak myślę, że to chyba przez brak kontaktu z NIM. Bo na początku w ogóle praktycznie się nie odzywał, czasami jeden sms, góra 2.
Ale wszystko się wyjaśniło niby i...
Właściwie to się rozstaliśmy. Zostawiłam go. Nie mogłam znieść tego, że go tu nie ma, tego wszystkiego.
Za to byłam z tym drugim, z J.
Ale jak to bywa wszystko musi się spieprzyć, pogmatwać. No i teraz obaj walczą o mnie, choć nie wiedzą o sobie.
Paranoja, nie daję już rady.
Nie wiem kompletnie co zrobić!!
Jedna miłość, druga miłość... A dokładnie dwóch facetów i ja. Obaj kochają, obaj walczą o mnie, obaj starsi.
Jeden to mój facet. Facet, który wyjechał do Francji.
Drugi pojawił się nagle i...?
Zawrócił mi totalnie w głowie. Byłam gotowa zmienić dla niego wszystko.
Teraz tak myślę, że to chyba przez brak kontaktu z NIM. Bo na początku w ogóle praktycznie się nie odzywał, czasami jeden sms, góra 2.
Ale wszystko się wyjaśniło niby i...
Właściwie to się rozstaliśmy. Zostawiłam go. Nie mogłam znieść tego, że go tu nie ma, tego wszystkiego.
Za to byłam z tym drugim, z J.
Ale jak to bywa wszystko musi się spieprzyć, pogmatwać. No i teraz obaj walczą o mnie, choć nie wiedzą o sobie.
Paranoja, nie daję już rady.
Nie wiem kompletnie co zrobić!!
Tagi:
bezradność
facet
14.11.2011 o godz. 14:17
komentuj (1)
Już nawet nie wiem, co myśleć, co robić :/
Wszystko się cholernie popieprzyło!
Prawie miesiąc bez niego. Cholernie długi i masakryczny miesiąc :(
A ja już zdążyłam narobić głupot. Czasami sama sobie się dziwię.
Chcę być z moim facetem. byle gdzie, byle z nim. Strasznie mi ciężko. Najgorsze są wieczory, czuję się jeszcze bardziej samotna niż za dnia. Brakuje mi go cholernie. Brakuje mi kogoś, z kim mogłabym porozmawiać.
Zostałam sama ze wszystkim i nie potrafię sobie poradzić. No nie potrafię, cholera!
Kiedy w końcu zaświeci nade mną słońce??
:((
Wszystko się cholernie popieprzyło!
Prawie miesiąc bez niego. Cholernie długi i masakryczny miesiąc :(
A ja już zdążyłam narobić głupot. Czasami sama sobie się dziwię.
Chcę być z moim facetem. byle gdzie, byle z nim. Strasznie mi ciężko. Najgorsze są wieczory, czuję się jeszcze bardziej samotna niż za dnia. Brakuje mi go cholernie. Brakuje mi kogoś, z kim mogłabym porozmawiać.
Zostałam sama ze wszystkim i nie potrafię sobie poradzić. No nie potrafię, cholera!
Kiedy w końcu zaświeci nade mną słońce??
:((
Na praktykach w przedszkolu zaraziłam się ospą od dzieciaków.
Świetnie :/
Choć i tak już dziś jest lepiej, bo wczoraj i przedwczoraj to istny horror- bolało mnie dosłownie wszystko, że o swędzeniu nie wspomnę.
Wyglądam całkiem śmiesznie w białe kropki.
Hmmm... Co do mojego faceta...
Wyjechał w piątek, czyli równo tydzień temu.
Niby tylko tydzień, a ja się czuję, jakby to były miesiące :(
Jest mi cholernie trudno, jakoś słabo sobie radzę, ale co mam zrobić...
On mnie uspokaja, cały czas powtarza, że kocha mnie, że to szybko minie, że czeka na mnie.
Tak, to się wydaje takie proste, ale wcale takie nie jest! :(
Świetnie :/
Choć i tak już dziś jest lepiej, bo wczoraj i przedwczoraj to istny horror- bolało mnie dosłownie wszystko, że o swędzeniu nie wspomnę.
Wyglądam całkiem śmiesznie w białe kropki.
Hmmm... Co do mojego faceta...
Wyjechał w piątek, czyli równo tydzień temu.
Niby tylko tydzień, a ja się czuję, jakby to były miesiące :(
Jest mi cholernie trudno, jakoś słabo sobie radzę, ale co mam zrobić...
On mnie uspokaja, cały czas powtarza, że kocha mnie, że to szybko minie, że czeka na mnie.
Tak, to się wydaje takie proste, ale wcale takie nie jest! :(
Już było przez chwilę dobrze, wracało wszystko do normy i nagle znowu wszystko się pieprzy :(
Mój facet wyjeżdża w przyszłym tygodniu do Francji. Sam.
Zostawia tu syna, bo musi skończyć szkołę, zostawia też mnie, bo muszę skończyć studia.
Plan jest taki, że po studiach mam do niego jechać.
Ale... czy damy radę tak długo wytrwać, czy damy radę żyć bez siebie? Jak to wszystko będzie?
Najbliższa mi osoba, właściwie na dzień dzisiejszy jedyna, która jest w stanie mnie zrozumieć, pocieszyć, dać kopa kiedy trzeba i co? I nagle jej zabraknie.
Nie wiem czy sobie poradzę... ;(
Myślałam, ze to nastąpi dopiero w czerwcu, a tu taka nagła decyzja.
Ja rozumiem go, tu nie ma żadnych perspektyw, ciągłe życie "pod kreską". Co w ogóle jest paranoją, bo on potrafi właściwie wszystko. Gotuje, sprząta, robi dachy, rzeźbi w drewnie, instaluje centralne ogrzewanie, naprawia, reperuje, remontuje.... Gdybym miała wypisać wszystko to zabrakłoby mi miejsca. A mimo to jest tak zajebiście ciężko znaleźć pracę. Pracę, która daje pieniądze rozsądne, bo za 600 zł miesięcznie to wiadome...
Ja nie dam rady bez niego :((
Mój facet wyjeżdża w przyszłym tygodniu do Francji. Sam.
Zostawia tu syna, bo musi skończyć szkołę, zostawia też mnie, bo muszę skończyć studia.
Plan jest taki, że po studiach mam do niego jechać.
Ale... czy damy radę tak długo wytrwać, czy damy radę żyć bez siebie? Jak to wszystko będzie?
Najbliższa mi osoba, właściwie na dzień dzisiejszy jedyna, która jest w stanie mnie zrozumieć, pocieszyć, dać kopa kiedy trzeba i co? I nagle jej zabraknie.
Nie wiem czy sobie poradzę... ;(
Myślałam, ze to nastąpi dopiero w czerwcu, a tu taka nagła decyzja.
Ja rozumiem go, tu nie ma żadnych perspektyw, ciągłe życie "pod kreską". Co w ogóle jest paranoją, bo on potrafi właściwie wszystko. Gotuje, sprząta, robi dachy, rzeźbi w drewnie, instaluje centralne ogrzewanie, naprawia, reperuje, remontuje.... Gdybym miała wypisać wszystko to zabrakłoby mi miejsca. A mimo to jest tak zajebiście ciężko znaleźć pracę. Pracę, która daje pieniądze rozsądne, bo za 600 zł miesięcznie to wiadome...
Ja nie dam rady bez niego :((
Tagi:
smutek
Strasznie długo mnie tu nie było. Ale nie miał kto tęsknić. A! Przepraszam- Marilyn dzięki za zainteresowanie :)
Cóż działo się wiele i nic. Zależy jak na to spojrzeć.
Cały styczeń byłam wciąż zajęta, ponieważ przyleciała moja siostra. Jakoś to przeżyłam choć czasami miałam ochotę zabić każdego z osobna i wszystkich razem.
Na dzień dzisiejszy sesja za mną. Wszystko zdane w pierwszym terminie(całe szczęście!). Nie obyło się wprawdzie bez wpadki, bo babka złapała mnie na ściąganiu. W sumie nie miałam wyboru, spóźniłyśmy się z koleżanką na owy egzamin(nie nasza wina, że "wspaniała" pani doktor zmienia godziny nie racząc gdzieś tego wywiesić tylko mówiąc gdzieś pomiędzy jedną a drugą pierdołą na wykładzie), przypadło mi zaszczytne miejsce tuż przed panią doktor, a pytania totalnie nietrafione. Użyłam więc ściągi(którą cudem podrzuciła mi koleżanka) i było ok, ale w końcu zauważyła. Mniejsza o to, ważne, że się dobrze skończyło :)
Praktyki w przedszkolu załatwione. Strasznie mi się nie chce, ale muszę niestety :/
I nie wiem czy już o tym wspominałam, ale mój facet w czerwcu(najprawdopodobniej) wyjeżdża do Francji. Nie wiem jak sobie bez niego poradzę. Chyba tu umrę sama, bez wsparcia :(
Ale spokojnie. Jeśli wszystko dobrze się potoczy(a taką mam nadzieję) po skończeniu tego cholernego licencjatu jadę do niego. I podoba mi się ten pomysł!
Boję się jednak, że coś nie wypali, coś się zepsuje... Strasznie tego nie chcę, bo zależy mi na moim facecie straszliwie i również chciałabym się stąd wyrwać. Niestety nie widzę tu dla siebie perspektyw, a Francja- mmm moje marzenie! No i w końcu z dala od wszystkich, bez ukrywania się po kątach z miłością.
Poza tym wciąż mam problemy z komputerem i ciekawa jestem czy i kiedy dorobię się jakiegoś normalnego, nie psującego się co chwila :/
Cóż działo się wiele i nic. Zależy jak na to spojrzeć.
Cały styczeń byłam wciąż zajęta, ponieważ przyleciała moja siostra. Jakoś to przeżyłam choć czasami miałam ochotę zabić każdego z osobna i wszystkich razem.
Na dzień dzisiejszy sesja za mną. Wszystko zdane w pierwszym terminie(całe szczęście!). Nie obyło się wprawdzie bez wpadki, bo babka złapała mnie na ściąganiu. W sumie nie miałam wyboru, spóźniłyśmy się z koleżanką na owy egzamin(nie nasza wina, że "wspaniała" pani doktor zmienia godziny nie racząc gdzieś tego wywiesić tylko mówiąc gdzieś pomiędzy jedną a drugą pierdołą na wykładzie), przypadło mi zaszczytne miejsce tuż przed panią doktor, a pytania totalnie nietrafione. Użyłam więc ściągi(którą cudem podrzuciła mi koleżanka) i było ok, ale w końcu zauważyła. Mniejsza o to, ważne, że się dobrze skończyło :)
Praktyki w przedszkolu załatwione. Strasznie mi się nie chce, ale muszę niestety :/
I nie wiem czy już o tym wspominałam, ale mój facet w czerwcu(najprawdopodobniej) wyjeżdża do Francji. Nie wiem jak sobie bez niego poradzę. Chyba tu umrę sama, bez wsparcia :(
Ale spokojnie. Jeśli wszystko dobrze się potoczy(a taką mam nadzieję) po skończeniu tego cholernego licencjatu jadę do niego. I podoba mi się ten pomysł!
Boję się jednak, że coś nie wypali, coś się zepsuje... Strasznie tego nie chcę, bo zależy mi na moim facecie straszliwie i również chciałabym się stąd wyrwać. Niestety nie widzę tu dla siebie perspektyw, a Francja- mmm moje marzenie! No i w końcu z dala od wszystkich, bez ukrywania się po kątach z miłością.
Poza tym wciąż mam problemy z komputerem i ciekawa jestem czy i kiedy dorobię się jakiegoś normalnego, nie psującego się co chwila :/
Świetnie. Mój kuzyn będzie miał trzecią operację oka. Wszystko przez jakiegoś frajera, który go uderzył! :/
Znowu poszły mu szwy w oku i odkleiła się soczewka.
Zajebiście :s
Komputer raz działa, raz nie. Mam jednak nadzieję, że w niedzielę będzie już całkiem sprawny. Oby. Bo już szału dostaję.
Już nie mogę doczekać się wolnego świątecznego, no i samych świąt. Lubię Boże Narodzenie. Tak po prostu.
Gorzej, że czekają mnie prace do napisania i zagadnienia do opracowania na egzaminy :/
Zawsze muszą być jakieś negatywne strony!
W środę byliśmy w podstawówce, żeby przyglądać się jak są prowadzone lekcje w klasach I-III i muszę przyznać, że te dzieciaki są świetne po prostu.
Takie małe, a takie rozumki mają :) I są takie pocieszne, ich odpowiedzi na niektóre pytania po prostu zabójcze! ;)
Ale to jest właśnie urocze.
Myślę, że jeśli kiedykolwiek będę pracowała jako pani przedszkolanka/ nauczycielka klas początkowych to nie będę żałować.
Znowu poszły mu szwy w oku i odkleiła się soczewka.
Zajebiście :s
Komputer raz działa, raz nie. Mam jednak nadzieję, że w niedzielę będzie już całkiem sprawny. Oby. Bo już szału dostaję.
Już nie mogę doczekać się wolnego świątecznego, no i samych świąt. Lubię Boże Narodzenie. Tak po prostu.
Gorzej, że czekają mnie prace do napisania i zagadnienia do opracowania na egzaminy :/
Zawsze muszą być jakieś negatywne strony!
W środę byliśmy w podstawówce, żeby przyglądać się jak są prowadzone lekcje w klasach I-III i muszę przyznać, że te dzieciaki są świetne po prostu.
Takie małe, a takie rozumki mają :) I są takie pocieszne, ich odpowiedzi na niektóre pytania po prostu zabójcze! ;)
Ale to jest właśnie urocze.
Myślę, że jeśli kiedykolwiek będę pracowała jako pani przedszkolanka/ nauczycielka klas początkowych to nie będę żałować.
Tagi:
...
Mróz 20 stopni- źle.
3 stopnie na plusie i topienie się w śniegu- jeszcze gorzej.
I dlatego właśnie nie znoszę zimy!
Zimo spadaj skąd przyszłaś!
Jakiś pozytyw dzisiejszego dnia- 5 z koła z angielskiego.
Negatyw? Olewka jednego debilnego wykładu i zaliczanie czegośkurwatam :/
A od dziś do poniedziałku włącznie wolne!! I to jest bardzo, bardzo, bardzo fajne ;)
Odezwał się do mnie M. Aż dziwne. Gadka jakaś tam. Zero konkretów.
Jednak to nie to samo co kiedyś...
Już prawie zdrowa jestem :)
I kupiłam sobie buty porządne. I jest dobrze.
3 stopnie na plusie i topienie się w śniegu- jeszcze gorzej.
I dlatego właśnie nie znoszę zimy!
Zimo spadaj skąd przyszłaś!
Jakiś pozytyw dzisiejszego dnia- 5 z koła z angielskiego.
Negatyw? Olewka jednego debilnego wykładu i zaliczanie czegośkurwatam :/
A od dziś do poniedziałku włącznie wolne!! I to jest bardzo, bardzo, bardzo fajne ;)
Odezwał się do mnie M. Aż dziwne. Gadka jakaś tam. Zero konkretów.
Jednak to nie to samo co kiedyś...
Już prawie zdrowa jestem :)
I kupiłam sobie buty porządne. I jest dobrze.
Tagi:
ccccc
Z powodu zepsucia się gruchota(czyt. komputera) mam ograniczony dostęp do czegokolwiek, co nie powiem, ale irytuje mnie!
Korzystam więc chwilowo z komputera w bibliotece.
W kazdym razie sobota andrzejkowa była zajebista. Dużo za dużo się działo, by to opisywać, ale ogólnie na plus :)
I tu warto zaznaczyć, że syn mojego faceta jest po prostu genialny! ;P
Wprawdzie po sobocie zostało mi ciekawe wspomnienie w postaci choroby i bólu wszystkiego, co jest możliwe, no ale...
W sumie kto normalny wychodzi na 12 stopniowy mróz bez kurtki. I to po co? Żeby zapalić...
Nie palę nałogowo, ale przy %% zazwyczaj strasznie ciągnie do fajek...
A więc są i tego efekty.
Co do kostek, które zrobił mi mój mężczyzna to oczywiście dostałam 5. Piszę "oczywiście", bo wiem, ze jak on coś zrobi to musi być dobrze. Gorzej ze mną :D
Zapamiętać: nie kłócić się z wykładowcą, bo to nie wróży niczego dobrego!
Nie moja wina, ze mam taki charakter i jak mnie coś wkurwi to mówię swoje. Bez względu na to czy osoba, z którą mam do czynienia jest wykładowcą czy też zwykłą koleżanką.
Jednak postaram się nie czynić tego, co by sobie samej nie szkodzić.
Mój najlepszy kuzyn dostał wpierdol. W sumie to nie wiem, może tylko lufę zaliczył, ale mimo wszystko paranoja. Był w szpitalu i dostał skierowanie do kliniki, gdzie miał robione operacje oczu, bo może coś się stało i ble ble.
No masakra!! Mam nadzieję, że nic się tam nie zjebało, bo...
Korzystam więc chwilowo z komputera w bibliotece.
W kazdym razie sobota andrzejkowa była zajebista. Dużo za dużo się działo, by to opisywać, ale ogólnie na plus :)
I tu warto zaznaczyć, że syn mojego faceta jest po prostu genialny! ;P
Wprawdzie po sobocie zostało mi ciekawe wspomnienie w postaci choroby i bólu wszystkiego, co jest możliwe, no ale...
W sumie kto normalny wychodzi na 12 stopniowy mróz bez kurtki. I to po co? Żeby zapalić...
Nie palę nałogowo, ale przy %% zazwyczaj strasznie ciągnie do fajek...
A więc są i tego efekty.
Co do kostek, które zrobił mi mój mężczyzna to oczywiście dostałam 5. Piszę "oczywiście", bo wiem, ze jak on coś zrobi to musi być dobrze. Gorzej ze mną :D
Zapamiętać: nie kłócić się z wykładowcą, bo to nie wróży niczego dobrego!
Nie moja wina, ze mam taki charakter i jak mnie coś wkurwi to mówię swoje. Bez względu na to czy osoba, z którą mam do czynienia jest wykładowcą czy też zwykłą koleżanką.
Jednak postaram się nie czynić tego, co by sobie samej nie szkodzić.
Mój najlepszy kuzyn dostał wpierdol. W sumie to nie wiem, może tylko lufę zaliczył, ale mimo wszystko paranoja. Był w szpitalu i dostał skierowanie do kliniki, gdzie miał robione operacje oczu, bo może coś się stało i ble ble.
No masakra!! Mam nadzieję, że nic się tam nie zjebało, bo...
Tagi:
bleble
Do mojej listy "ochów" i "achów" nad moim facetem muszę dopisać jeszcze jedną rzecz.
Otóż pożaliłam mu się wczoraj, że zapomniałam o tych pomocach dydaktycznych i myślałam, że zaraz mi zarzuci, że nie myślę o szkole. Ale nieee mój kochany powiedział, że zrobi to za mnie!
A zdolności to on ma do chyba wszystkiego. Zrobił więc mi kostki do gry z drewna. Są genialne! Oprócz tego jeszcze wagę z drewna z odważnikami.
Myślę, że jak znajdę czas to dodam zdjęcia z owymi cudeńkami ;-)
Tymczasem został mi jeszcze konspekt, którego nadal nie potrafię zrobić, ale chociaż poudaję (sama przed sobą), że się staram :D
Coś czuję, że zrobię to jutro w 3- godzinnej przerwie międzyzajęciowej. Zazwyczaj prace, które robię na szybko okazują się najlepsze. Może i tym razem zadziała :D
Tymczasem czekam na piwko i się zrelaksuję po ciężkim dniu.
I jeszcze jedno: dziś duuużo osób pochwaliło mój wygląd. Fiu, fiu... Milutko ;-)
Otóż pożaliłam mu się wczoraj, że zapomniałam o tych pomocach dydaktycznych i myślałam, że zaraz mi zarzuci, że nie myślę o szkole. Ale nieee mój kochany powiedział, że zrobi to za mnie!
A zdolności to on ma do chyba wszystkiego. Zrobił więc mi kostki do gry z drewna. Są genialne! Oprócz tego jeszcze wagę z drewna z odważnikami.
Myślę, że jak znajdę czas to dodam zdjęcia z owymi cudeńkami ;-)
Tymczasem został mi jeszcze konspekt, którego nadal nie potrafię zrobić, ale chociaż poudaję (sama przed sobą), że się staram :D
Coś czuję, że zrobię to jutro w 3- godzinnej przerwie międzyzajęciowej. Zazwyczaj prace, które robię na szybko okazują się najlepsze. Może i tym razem zadziała :D
Tymczasem czekam na piwko i się zrelaksuję po ciężkim dniu.
I jeszcze jedno: dziś duuużo osób pochwaliło mój wygląd. Fiu, fiu... Milutko ;-)
Tagi:
:-)
Kurwa, kurwa, kurwaaaaaaaaaa!!!!!!!!!
Właśnie dzięki facebookowi dowiedziałam się (a właściwie przypomniałam), że mam zrobić jakieś jebane pomoce dydaktyczne na edukację matematyczną na ŚRODĘ!
To jest chore, pojebane!!!
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Właśnie dzięki facebookowi dowiedziałam się (a właściwie przypomniałam), że mam zrobić jakieś jebane pomoce dydaktyczne na edukację matematyczną na ŚRODĘ!
To jest chore, pojebane!!!
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tagi:
.
Napierdala mnie oko z chuj wie jakiego powodu.
Nie mogę sobie poradzić z jebniętym konspektem zajęć, który wprawdzie mam na środę, ale jutro na pewno nie będę miała siły na pisanie go.
Weekend się skończył.
Mam ochotę kogoś walnąć.
Jak znam życie nie będę mogła dziś zasnąć.
No czyli jak widać wszystko zajebiście! :/
Moje cudo!!
Nie mogę sobie poradzić z jebniętym konspektem zajęć, który wprawdzie mam na środę, ale jutro na pewno nie będę miała siły na pisanie go.
Weekend się skończył.
Mam ochotę kogoś walnąć.
Jak znam życie nie będę mogła dziś zasnąć.
No czyli jak widać wszystko zajebiście! :/
Moje cudo!!
Tagi:
.
Uświadomiłam sobie ostatnio, że jestem z moim facetem już ponad 2,5 roku.
To cholernie dużo. Przede wszystkim dlatego, że wciąż się ukrywamy. Wie o nas tylko garstka ludzi.
Mimo wielu problemów, sprzeciwów moich rodziców i tym podobnych dziwnych rzeczy my wciąż jesteśmy razem.
Nigdy nie sądziłam, że wytrwamy tak długo, że nam się uda.
Właściwie to chyba powinnam wierzyć w moc naszego związku, naszej miłości, ale jakoś nie potrafiłam.
Dziś już inaczej na to patrzę.
W końcu dorosłam.
On bardzo mnie zmienił, ale tylko w pozytywną stronę.
Pokazał mi, że można cieszyć się z drobnostek nawet jeśli ciągle wieje wiatr w oczy, a góra którą pokonujemy nigdy się nie kończy.
Sprawił, że spojrzałam na pewne sprawy z dystansem. Dziś już nie przejmuję się dosłownie wszystkim, bo wiem, że to bardzo destrukcyjne.
Cieszę się, że go mam. Wiem, że przy nim nic mi się nie stanie. Jest jak parasol w ulewę- zawsze mnie chroni. Chce mojego dobra, wspiera mnie w słusznych działaniach, ale też potrafi powstrzymać od złych decyzji.
Kocham go za całokształt.
To cholernie dużo. Przede wszystkim dlatego, że wciąż się ukrywamy. Wie o nas tylko garstka ludzi.
Mimo wielu problemów, sprzeciwów moich rodziców i tym podobnych dziwnych rzeczy my wciąż jesteśmy razem.
Nigdy nie sądziłam, że wytrwamy tak długo, że nam się uda.
Właściwie to chyba powinnam wierzyć w moc naszego związku, naszej miłości, ale jakoś nie potrafiłam.
Dziś już inaczej na to patrzę.
W końcu dorosłam.
On bardzo mnie zmienił, ale tylko w pozytywną stronę.
Pokazał mi, że można cieszyć się z drobnostek nawet jeśli ciągle wieje wiatr w oczy, a góra którą pokonujemy nigdy się nie kończy.
Sprawił, że spojrzałam na pewne sprawy z dystansem. Dziś już nie przejmuję się dosłownie wszystkim, bo wiem, że to bardzo destrukcyjne.
Cieszę się, że go mam. Wiem, że przy nim nic mi się nie stanie. Jest jak parasol w ulewę- zawsze mnie chroni. Chce mojego dobra, wspiera mnie w słusznych działaniach, ale też potrafi powstrzymać od złych decyzji.
Kocham go za całokształt.
Długi weekend dobiega końca niestety. Chociaż w sumie to mam wolny poniedziałek jeszcze czyli nie narzekam :)
U mnie piękna pogoda. Jak na środek listopada to wręcz cudowna! 15 stopni i śliczne słońce. Bardzo mi się to podoba. Oby jak najwięcej takich dni.
Słucham utwory z nowej płyty Brodki, między innymi tą, którą tak się wszyscy zachwycają, czyli "W pięciu smakach"
No i zastanawia mnie dlaczego wciąż porównują tą "nową" Brodkę do Kasi Nosowskiej? Przecież to całkiem inny klimat :/ No i bez przesady, ale jak dla mnie to Kaśka ma o wiele lepszy głos, więc nie rozumiem tych porównań!
No OK nowa płyta Brodki jest inna niż dotychczasowe i bez wątpienia lepsza, ale uważam, że dużo jej brakuje do Nosowskiej, czy choćby Marii Peszek, bo i do niej jest porównywana.
Wiadome o gustach się nie dyskutuje, więc pozostawiam to waszej ocenie ;-)
Niedługo zaczynam naukę gry na gitarze ;) Zawsze chciałam i strasznie mnie to kręciło i żałuję, że tak późno się za to biorę, ale trudno. Lepiej późno niż wcale :) Z pewnością mistrzem nie zostanę, ale pobrzdąkać sobie czasami- czemu nie? :))
Muszę tylko kupić struny do mojej gitarki i... zaczynać!
A na koniec jeszcze pioseneczka :)
Bardzo mi się podoba głos tej kobiety, no i sama piosenka... Cudo <3
U mnie piękna pogoda. Jak na środek listopada to wręcz cudowna! 15 stopni i śliczne słońce. Bardzo mi się to podoba. Oby jak najwięcej takich dni.
Słucham utwory z nowej płyty Brodki, między innymi tą, którą tak się wszyscy zachwycają, czyli "W pięciu smakach"
No i zastanawia mnie dlaczego wciąż porównują tą "nową" Brodkę do Kasi Nosowskiej? Przecież to całkiem inny klimat :/ No i bez przesady, ale jak dla mnie to Kaśka ma o wiele lepszy głos, więc nie rozumiem tych porównań!
No OK nowa płyta Brodki jest inna niż dotychczasowe i bez wątpienia lepsza, ale uważam, że dużo jej brakuje do Nosowskiej, czy choćby Marii Peszek, bo i do niej jest porównywana.
Wiadome o gustach się nie dyskutuje, więc pozostawiam to waszej ocenie ;-)
Niedługo zaczynam naukę gry na gitarze ;) Zawsze chciałam i strasznie mnie to kręciło i żałuję, że tak późno się za to biorę, ale trudno. Lepiej późno niż wcale :) Z pewnością mistrzem nie zostanę, ale pobrzdąkać sobie czasami- czemu nie? :))
Muszę tylko kupić struny do mojej gitarki i... zaczynać!
A na koniec jeszcze pioseneczka :)
Bardzo mi się podoba głos tej kobiety, no i sama piosenka... Cudo <3
Mój kochany. Już jest dobrze.
Jesteśmy jak 2 bieguny, jak + i -, ale to właśnie nas zbliża. Nie od dziś wiadomo, że przeciwieństwa się przyciągają.
I to jest prawda.
Wierzę, że po każdej burzy wyjdzie słońce. Czasami trzeba długo na to czekać, czasami krócej, ale zawsze...
Czuję ulgę i spokój, bo wiem, że jest przy mnie. Zawsze. Bez względu na wszystko. Myśli o mnie, dba, robi wszystko, żebym była szczęśliwa.
I wiem, że to raczej ja zawodzę. Tylko nie potrafię czasami inaczej... Jestem dziwna, owszem, ale tak jakoś bywa...
Kocham go po prostu.
Nie jestem jakąś pieprzoną optymistką, ale wierzę, że miłość potrafi przezwyciężyć wiele... Może wszystko? Tego nie wiem, ale nie mam ochoty sprawdzać ;)
Jesteśmy jak 2 bieguny, jak + i -, ale to właśnie nas zbliża. Nie od dziś wiadomo, że przeciwieństwa się przyciągają.
I to jest prawda.
Wierzę, że po każdej burzy wyjdzie słońce. Czasami trzeba długo na to czekać, czasami krócej, ale zawsze...
Czuję ulgę i spokój, bo wiem, że jest przy mnie. Zawsze. Bez względu na wszystko. Myśli o mnie, dba, robi wszystko, żebym była szczęśliwa.
I wiem, że to raczej ja zawodzę. Tylko nie potrafię czasami inaczej... Jestem dziwna, owszem, ale tak jakoś bywa...
Kocham go po prostu.
Nie jestem jakąś pieprzoną optymistką, ale wierzę, że miłość potrafi przezwyciężyć wiele... Może wszystko? Tego nie wiem, ale nie mam ochoty sprawdzać ;)
Tagi:
miłość
Zastanawialiście się kiedyś jak to jest żebrać o miłość?
Coś poniżej godności czy może jedyny sposób na (od)zyskanie miłości...?
Myślę o tym. O Nim. Czy to się jakoś poskleja.
Rozmawiamy na gg. O niczym. Nawet nie o pierdołach tylko bezsensowne puste słowa:
Ja
22:52:56
czemu jeszcze nie śpisz?
**
22:53:29
bo niedawno przyszedłem
Ja
22:53:55
rozumiem
**
22:54:38
ja bardziej
Ja
22:54:50
nie przeczę
**
22:55:38
nie masz podstaw
Ja
22:56:11
dokładnie
**
22:56:42
banały
Ja
22:56:47
wiem
**
22:58:04
no i dobrze
Ja
22:58:24
średnio dobrze tak ogólnie, no ale ok
**
22:59:43
to ok
Kiedy pytam po co pisze odpowiada, że mu się nudzi.
Nie mam siły :(
Coś poniżej godności czy może jedyny sposób na (od)zyskanie miłości...?
Myślę o tym. O Nim. Czy to się jakoś poskleja.
Rozmawiamy na gg. O niczym. Nawet nie o pierdołach tylko bezsensowne puste słowa:
Ja
22:52:56
czemu jeszcze nie śpisz?
**
22:53:29
bo niedawno przyszedłem
Ja
22:53:55
rozumiem
**
22:54:38
ja bardziej
Ja
22:54:50
nie przeczę
**
22:55:38
nie masz podstaw
Ja
22:56:11
dokładnie
**
22:56:42
banały
Ja
22:56:47
wiem
**
22:58:04
no i dobrze
Ja
22:58:24
średnio dobrze tak ogólnie, no ale ok
**
22:59:43
to ok
Kiedy pytam po co pisze odpowiada, że mu się nudzi.
Nie mam siły :(
Zostawił mnie.
Miał powód? Nie miał powodu?
Nie jestem w stanie określić.
Nie wiem czy to definitywny koniec czy tylko ciche dni. Nie wiem, bo nieraz mieliśmy takie chwile i zawsze później się układało.
Ale czy teraz będzie tak samo?
Tak potwornie mi źle.
Maksymalnie do dupy!
;(
“Prawdziwe kobiety mają w nosie sukienki, których nie założą i mężczyzn z którymi nie będą. Nie chorują, bo On kocha inną. Nie rozpaczają, gdy Ten milczy, a Tamten odpisuje zdawkowo. nie płaczą, gdy są same. nie słuchają ludzi w których potęgują sie kompleksy. nie spotykają się z tymi, którzy marnują ich czas. Czują, że los zaczął się odmieniac i że są w stanie zrobic wszystko. Nie miewają złych humorów. Nie rzucają czym popadnie, gdy dowiedzą się o zdradzie. Nad ranem wyglądają najpiękniej. Potrafią dostosowac się do każdej sytuacji. Nie gaszą papierosów w filiżankach po kawie. Świetnie opanowały sztukę udawania. Nie czują złości, gdy zobaczą inną w tej samej kreacji. Tak naprawdę, nie ma prawdziwych kobiet.”
Piosenka zawsze przypominać mi będzie jego. Kocham ją pod każdym względem. A najbardziej za to, że zawsze kiedy mi smutno mogę jej posłuchać.
Miał powód? Nie miał powodu?
Nie jestem w stanie określić.
Nie wiem czy to definitywny koniec czy tylko ciche dni. Nie wiem, bo nieraz mieliśmy takie chwile i zawsze później się układało.
Ale czy teraz będzie tak samo?
Tak potwornie mi źle.
Maksymalnie do dupy!
;(
“Prawdziwe kobiety mają w nosie sukienki, których nie założą i mężczyzn z którymi nie będą. Nie chorują, bo On kocha inną. Nie rozpaczają, gdy Ten milczy, a Tamten odpisuje zdawkowo. nie płaczą, gdy są same. nie słuchają ludzi w których potęgują sie kompleksy. nie spotykają się z tymi, którzy marnują ich czas. Czują, że los zaczął się odmieniac i że są w stanie zrobic wszystko. Nie miewają złych humorów. Nie rzucają czym popadnie, gdy dowiedzą się o zdradzie. Nad ranem wyglądają najpiękniej. Potrafią dostosowac się do każdej sytuacji. Nie gaszą papierosów w filiżankach po kawie. Świetnie opanowały sztukę udawania. Nie czują złości, gdy zobaczą inną w tej samej kreacji. Tak naprawdę, nie ma prawdziwych kobiet.”
Piosenka zawsze przypominać mi będzie jego. Kocham ją pod każdym względem. A najbardziej za to, że zawsze kiedy mi smutno mogę jej posłuchać.
Tagi:
pustka
Wczoraj z moją koleżanką- A. odpuściłyśmy sobie zajęcia.
Kupiłyśmy 0,2 Żubrówki i poszłyśmy do parku. Jeszcze nigdy tam nie byłam, choć wiedziałam, że taki istnieje. I powiem szczerze, że miejsce jest wprost bajeczne. Bardzo mi się tam podobało :)
Dzwoniłyśmy do mojej przyjaciółki, no i jak już wiedziałam wcześniej w sobotę ma być.
Teraz jestem tylko wkurzona, bo skoro już A. wie, że ona będzie no to zapewne pójdziemy gdzieś razem, a ja szczerze mówiąc miałam inne plany :/
Teraz pewnie ani nie pogadamy, ani nic, no masakra!
I jeszcze kurwa niech mi powiedzą, że chcą iść do tej debilnej dyskoteki, której tak nie znoszę to już w ogóle chyba wyjdę z siebie i stanę obok.
Mam złe przeczucia co do tego spotkania, bo wiem jak bardzo zależało mi na tym, żebyśmy zobaczyły się tylko we dwie!
Chyba mi smutno :(
Tęsknię za moim kochaniem, bo od soboty minęło już tyle czasu...
W ogóle moja siostra przyjeżdża, to znaczy ma zamiar przyjechać na święta. Wszystko fajnie tylko, że znowu będę miała zepsutego Sylwestra przez nią! 2 lata temu niespodziewanie przyleciała, w zeszłym roku ja byłam u niej(i zaznaczyć trzeba, że nie było dobrej zabawy w obydwu przypadkach), no i teraz też ma być. I oczywiście wszystko dostosowane do niej. Nie podoba mi się to i już! Chciałabym w końcu spędzić Sylwestra z ludźmi, z którymi mam ochotę i gdzie chcę.
Ech...
Kupiłyśmy 0,2 Żubrówki i poszłyśmy do parku. Jeszcze nigdy tam nie byłam, choć wiedziałam, że taki istnieje. I powiem szczerze, że miejsce jest wprost bajeczne. Bardzo mi się tam podobało :)
Dzwoniłyśmy do mojej przyjaciółki, no i jak już wiedziałam wcześniej w sobotę ma być.
Teraz jestem tylko wkurzona, bo skoro już A. wie, że ona będzie no to zapewne pójdziemy gdzieś razem, a ja szczerze mówiąc miałam inne plany :/
Teraz pewnie ani nie pogadamy, ani nic, no masakra!
I jeszcze kurwa niech mi powiedzą, że chcą iść do tej debilnej dyskoteki, której tak nie znoszę to już w ogóle chyba wyjdę z siebie i stanę obok.
Mam złe przeczucia co do tego spotkania, bo wiem jak bardzo zależało mi na tym, żebyśmy zobaczyły się tylko we dwie!
Chyba mi smutno :(
Tęsknię za moim kochaniem, bo od soboty minęło już tyle czasu...
W ogóle moja siostra przyjeżdża, to znaczy ma zamiar przyjechać na święta. Wszystko fajnie tylko, że znowu będę miała zepsutego Sylwestra przez nią! 2 lata temu niespodziewanie przyleciała, w zeszłym roku ja byłam u niej(i zaznaczyć trzeba, że nie było dobrej zabawy w obydwu przypadkach), no i teraz też ma być. I oczywiście wszystko dostosowane do niej. Nie podoba mi się to i już! Chciałabym w końcu spędzić Sylwestra z ludźmi, z którymi mam ochotę i gdzie chcę.
Ech...
Tagi:
nic
I słucham tego i przypomina mi się ten czas kiedy poznałam M. Wtedy było zupełnie inaczej.
Poznaliśmy się na jednej z naszych imprez(naszych klasowych). Przyjechał z moją koleżanką. Razem grali w zespole.
Poznanie jego było wyjątkowe na swój sposób, bo to on mnie zauważył wśród innych. Można powiedzieć, że poczułam się jakoś wyjątkowo. Przedstawił nas facet owej koleżanki. I od razu zaczęliśmy się całować. Tak po prostu. Jeszcze w życiu mi się to nie zdarzyło i było to dziwne, ale na swój sposób wyjątkowe, miało urok, jakąś magię chwili...
Później na jakiś czas "zgubiliśmy się". Właściwie to ja go zostawiłam, bo koleżanki, bo coś... I choć mówiłam, że nie chcę z nim spędzić tego czasu to jednak w myślach cały czas go miałam i podświadomie zaczęłam szukać, obawiając się, że może już go nie ma.
Ale znaleźliśmy się. I znów pocałunki i rozmowy.
Później razem poszliśmy po jakieś piwo i tak czule mnie objął, a później złapał za rękę...
Aż nastała chwila pójścia do domu. Więc buziak na pożegnanie. Chciał mój numer telefonu, ale ja nie bardzo chciałam mu go dać, więc to ja wzięłam od niego, choć nie zamierzałam się odzywać.
Los jednak chciał inaczej. A może to ja sama chciałam?
W każdym razie wracając z moimi koleżankami i chłopakiem jednej z nich nagle zadzwoniłam do M. pytając czy mnie odprowadzi. Oczywiście tak. Nie minęła nawet chwila a on już przybiegł.
Na drugi dzień odezwał się do mnie.
Długo pisaliśmy na gg. Nasza znajomość się rozwijała. On chciał czegoś więcej, a ja byłam wciąż niezdecydowana... Lubiłam go, nawet bardzo. Czasami byłam przeokropnie zazdrosna o jego koleżanki.
Trwało to ponad rok. Nasza znajomość.
Przez ten czas spotykaliśmy się, czasami całowaliśmy... Bardzo się o mnie starał. Każdy normalny człowiek by to zauważył. Choć on sam nigdy otwarcie nie powiedział o swoich uczuciach.
To znaczy kiedyś owszem tak. Dzwonił i pisał. Napisał, że mnie kocha. Na drugi dzień przepraszał, bo "był pijany". Ale ja i tak wiem, że naprawdę tak czuł. Często też wplatał KC w zwykłą rozmowę. Nawet i mnie kiedyś wyrwało się, że go kocham. Nie wiem tak po prostu.
Nadal jednak spotykaliśmy się tylko jak znajomi, choć on dążył do czegoś innego.
W końcu po ponad roku odpuścił. Dał sobie spokój. Widział, że jednak nic z tego nie wyjdzie.
Wiem, że to moja wina. To ja byłam niezdecydowana i choć miałam swoje powody to jednak przykro mi trochę było. Tym bardziej, że czasami naprawdę się zastanawiałam czy nie rzucić wszystkiego w diabły i być z nim.
Teraz on ma dziewczynę, z którą jest szczęśliwy jak widzę.
Od tamtego czasu odezwał się do mnie może 4 razy. a teraz znowu cisza.
Wiem, że skoro ma dziewczynę to ja mu już nie jestem do niczego potrzebna.
I nie powiem trochę mnie to boli, bo darzyłam i właściwie nadal darzę go wielką sympatią.
Cieszę się tylko, że wyzbyłam się tej zazdrości. Bo moje zachowanie było irracjonalne, niczym pies ogrodnika...
Chciałabym się z nim kiedyś spotkać tak po prostu. Pójść na piwo czy spacer...
Dziś zostały mi tylko wspomnienia, a są one naprawdę miłe.
I czasami odczuwam żal, zastanawiam się jakby to było, gdybym jednak z nim była.
No cóż, ale tego już na pewno się nie dowiem...
Ech... Wspomnienia. To najlepsze co mamy i nikt nam ich nie odbierze...
Tagi:
wspomnienia
No i weekend nastał.
Dziś byłam jakaś zmęczona, rozbita :/ Spałam w dzień trochę.
Pewnie to przez ten okres.
No właśnie apropo's okresu to jutro światowy dzień seksu oralnego, a ja nie mogę no! Co za pech :P
Znalazłam taką stronkę http://www.anxi-shop.pl/ i muszę przyznać, że oferta z biżuterią mi się podoba tylko jakoś wydaje mi się, że ta przesyłka gratis to coś nie teges. Jakoś nie wierzę, że ludzie w dzisiejszych czasach są tak skłonni do "darowizny". Może to jakaś oszustka czy co? Nie no oczywiście nie zakładam z góry, ale mam obawy, choć korci mnie strasznie, żeby coś zamówić.
A może ktoś z was coś tam zamawiał?? Fajnie by było poznać czyjąś opinię.
Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Siedzę tak przed komputerem i niby coś tam robię, ale właściwie to nic konkretnego. Jakaś taka nie do życia jestem. No ale znowu spać też nie chcę iść. Chciałam nawet oglądać na polsacie "Koszmar minionego lata", ale w sumie ile razy można oglądać ten sami film.
Nie wiem sama...
Dziś byłam jakaś zmęczona, rozbita :/ Spałam w dzień trochę.
Pewnie to przez ten okres.
No właśnie apropo's okresu to jutro światowy dzień seksu oralnego, a ja nie mogę no! Co za pech :P
Znalazłam taką stronkę http://www.anxi-shop.pl/ i muszę przyznać, że oferta z biżuterią mi się podoba tylko jakoś wydaje mi się, że ta przesyłka gratis to coś nie teges. Jakoś nie wierzę, że ludzie w dzisiejszych czasach są tak skłonni do "darowizny". Może to jakaś oszustka czy co? Nie no oczywiście nie zakładam z góry, ale mam obawy, choć korci mnie strasznie, żeby coś zamówić.
A może ktoś z was coś tam zamawiał?? Fajnie by było poznać czyjąś opinię.
Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Siedzę tak przed komputerem i niby coś tam robię, ale właściwie to nic konkretnego. Jakaś taka nie do życia jestem. No ale znowu spać też nie chcę iść. Chciałam nawet oglądać na polsacie "Koszmar minionego lata", ale w sumie ile razy można oglądać ten sami film.
Nie wiem sama...
Tagi:
coś





