Znalezione zdjęcia dla miłość:
Brak.
Znalezione filmy dla miłość:
Brak.
Na praktykach w przedszkolu zaraziłam się ospą od dzieciaków.
Świetnie :/
Choć i tak już dziś jest lepiej, bo wczoraj i przedwczoraj to istny horror- bolało mnie dosłownie wszystko, że o swędzeniu nie wspomnę.
Wyglądam całkiem śmiesznie w białe kropki.
Hmmm... Co do mojego faceta...
Wyjechał w piątek, czyli równo tydzień temu.
Niby tylko tydzień, a ja się czuję, jakby to były miesiące :(
Jest mi cholernie trudno, jakoś słabo sobie radzę, ale co mam zrobić...
On mnie uspokaja, cały czas powtarza, że kocha mnie, że to szybko minie, że czeka na mnie.
Tak, to się wydaje takie proste, ale wcale takie nie jest! :(
Świetnie :/
Choć i tak już dziś jest lepiej, bo wczoraj i przedwczoraj to istny horror- bolało mnie dosłownie wszystko, że o swędzeniu nie wspomnę.
Wyglądam całkiem śmiesznie w białe kropki.
Hmmm... Co do mojego faceta...
Wyjechał w piątek, czyli równo tydzień temu.
Niby tylko tydzień, a ja się czuję, jakby to były miesiące :(
Jest mi cholernie trudno, jakoś słabo sobie radzę, ale co mam zrobić...
On mnie uspokaja, cały czas powtarza, że kocha mnie, że to szybko minie, że czeka na mnie.
Tak, to się wydaje takie proste, ale wcale takie nie jest! :(
15.04.2011 o godz. 17:48
komentuj (1)
Uświadomiłam sobie ostatnio, że jestem z moim facetem już ponad 2,5 roku.
To cholernie dużo. Przede wszystkim dlatego, że wciąż się ukrywamy. Wie o nas tylko garstka ludzi.
Mimo wielu problemów, sprzeciwów moich rodziców i tym podobnych dziwnych rzeczy my wciąż jesteśmy razem.
Nigdy nie sądziłam, że wytrwamy tak długo, że nam się uda.
Właściwie to chyba powinnam wierzyć w moc naszego związku, naszej miłości, ale jakoś nie potrafiłam.
Dziś już inaczej na to patrzę.
W końcu dorosłam.
On bardzo mnie zmienił, ale tylko w pozytywną stronę.
Pokazał mi, że można cieszyć się z drobnostek nawet jeśli ciągle wieje wiatr w oczy, a góra którą pokonujemy nigdy się nie kończy.
Sprawił, że spojrzałam na pewne sprawy z dystansem. Dziś już nie przejmuję się dosłownie wszystkim, bo wiem, że to bardzo destrukcyjne.
Cieszę się, że go mam. Wiem, że przy nim nic mi się nie stanie. Jest jak parasol w ulewę- zawsze mnie chroni. Chce mojego dobra, wspiera mnie w słusznych działaniach, ale też potrafi powstrzymać od złych decyzji.
Kocham go za całokształt.
To cholernie dużo. Przede wszystkim dlatego, że wciąż się ukrywamy. Wie o nas tylko garstka ludzi.
Mimo wielu problemów, sprzeciwów moich rodziców i tym podobnych dziwnych rzeczy my wciąż jesteśmy razem.
Nigdy nie sądziłam, że wytrwamy tak długo, że nam się uda.
Właściwie to chyba powinnam wierzyć w moc naszego związku, naszej miłości, ale jakoś nie potrafiłam.
Dziś już inaczej na to patrzę.
W końcu dorosłam.
On bardzo mnie zmienił, ale tylko w pozytywną stronę.
Pokazał mi, że można cieszyć się z drobnostek nawet jeśli ciągle wieje wiatr w oczy, a góra którą pokonujemy nigdy się nie kończy.
Sprawił, że spojrzałam na pewne sprawy z dystansem. Dziś już nie przejmuję się dosłownie wszystkim, bo wiem, że to bardzo destrukcyjne.
Cieszę się, że go mam. Wiem, że przy nim nic mi się nie stanie. Jest jak parasol w ulewę- zawsze mnie chroni. Chce mojego dobra, wspiera mnie w słusznych działaniach, ale też potrafi powstrzymać od złych decyzji.
Kocham go za całokształt.
Mój kochany. Już jest dobrze.
Jesteśmy jak 2 bieguny, jak + i -, ale to właśnie nas zbliża. Nie od dziś wiadomo, że przeciwieństwa się przyciągają.
I to jest prawda.
Wierzę, że po każdej burzy wyjdzie słońce. Czasami trzeba długo na to czekać, czasami krócej, ale zawsze...
Czuję ulgę i spokój, bo wiem, że jest przy mnie. Zawsze. Bez względu na wszystko. Myśli o mnie, dba, robi wszystko, żebym była szczęśliwa.
I wiem, że to raczej ja zawodzę. Tylko nie potrafię czasami inaczej... Jestem dziwna, owszem, ale tak jakoś bywa...
Kocham go po prostu.
Nie jestem jakąś pieprzoną optymistką, ale wierzę, że miłość potrafi przezwyciężyć wiele... Może wszystko? Tego nie wiem, ale nie mam ochoty sprawdzać ;)
Jesteśmy jak 2 bieguny, jak + i -, ale to właśnie nas zbliża. Nie od dziś wiadomo, że przeciwieństwa się przyciągają.
I to jest prawda.
Wierzę, że po każdej burzy wyjdzie słońce. Czasami trzeba długo na to czekać, czasami krócej, ale zawsze...
Czuję ulgę i spokój, bo wiem, że jest przy mnie. Zawsze. Bez względu na wszystko. Myśli o mnie, dba, robi wszystko, żebym była szczęśliwa.
I wiem, że to raczej ja zawodzę. Tylko nie potrafię czasami inaczej... Jestem dziwna, owszem, ale tak jakoś bywa...
Kocham go po prostu.
Nie jestem jakąś pieprzoną optymistką, ale wierzę, że miłość potrafi przezwyciężyć wiele... Może wszystko? Tego nie wiem, ale nie mam ochoty sprawdzać ;)
Tagi:
miłość
Zastanawialiście się kiedyś jak to jest żebrać o miłość?
Coś poniżej godności czy może jedyny sposób na (od)zyskanie miłości...?
Myślę o tym. O Nim. Czy to się jakoś poskleja.
Rozmawiamy na gg. O niczym. Nawet nie o pierdołach tylko bezsensowne puste słowa:
Ja
22:52:56
czemu jeszcze nie śpisz?
**
22:53:29
bo niedawno przyszedłem
Ja
22:53:55
rozumiem
**
22:54:38
ja bardziej
Ja
22:54:50
nie przeczę
**
22:55:38
nie masz podstaw
Ja
22:56:11
dokładnie
**
22:56:42
banały
Ja
22:56:47
wiem
**
22:58:04
no i dobrze
Ja
22:58:24
średnio dobrze tak ogólnie, no ale ok
**
22:59:43
to ok
Kiedy pytam po co pisze odpowiada, że mu się nudzi.
Nie mam siły :(
Coś poniżej godności czy może jedyny sposób na (od)zyskanie miłości...?
Myślę o tym. O Nim. Czy to się jakoś poskleja.
Rozmawiamy na gg. O niczym. Nawet nie o pierdołach tylko bezsensowne puste słowa:
Ja
22:52:56
czemu jeszcze nie śpisz?
**
22:53:29
bo niedawno przyszedłem
Ja
22:53:55
rozumiem
**
22:54:38
ja bardziej
Ja
22:54:50
nie przeczę
**
22:55:38
nie masz podstaw
Ja
22:56:11
dokładnie
**
22:56:42
banały
Ja
22:56:47
wiem
**
22:58:04
no i dobrze
Ja
22:58:24
średnio dobrze tak ogólnie, no ale ok
**
22:59:43
to ok
Kiedy pytam po co pisze odpowiada, że mu się nudzi.
Nie mam siły :(
Czasami doprawdy nie rozumiem swojego faceta. Znamy się już długo, wiem jaki jest, czego chce od życia i jaki potrafi być. A mimo to potrafi mnie zaskoczyć. Chyba już zawsze tak zostanie.
W każdym razie dziś nie jestem zadowolona z przebiegu sytuacji. Nie pokłóciliśmy się, nie nawrzeszczeliśmy na siebie, a mimo to jakoś tak mi przykro.
Wiem, to moja wina, bo jestem tak cholernie uczuciowa, tak bardzo muszę analizować każde zdanie i przeżywać różne pierdoły, które spokojnie mogłabym sobie odpuścić.
Ale czy to moja wina, ze kocham go jak głupia i wszystko odbieram tak serio, nie dopuszczam myśli, że coś mogłoby być nie tak...
Ale jutro, jutro już będzie dobrze. Wierzę w to :)
Co ma wygrać, jak nie miłość?
Mój! ♡
W każdym razie dziś nie jestem zadowolona z przebiegu sytuacji. Nie pokłóciliśmy się, nie nawrzeszczeliśmy na siebie, a mimo to jakoś tak mi przykro.
Wiem, to moja wina, bo jestem tak cholernie uczuciowa, tak bardzo muszę analizować każde zdanie i przeżywać różne pierdoły, które spokojnie mogłabym sobie odpuścić.
Ale czy to moja wina, ze kocham go jak głupia i wszystko odbieram tak serio, nie dopuszczam myśli, że coś mogłoby być nie tak...
Ale jutro, jutro już będzie dobrze. Wierzę w to :)
Co ma wygrać, jak nie miłość?
Mój! ♡
Tagi:
miłość




