Znalezione zdjęcia dla praktyki:
Brak.
Znalezione filmy dla praktyki:
Brak.
Strasznie długo mnie tu nie było. Ale nie miał kto tęsknić. A! Przepraszam- Marilyn dzięki za zainteresowanie :)
Cóż działo się wiele i nic. Zależy jak na to spojrzeć.
Cały styczeń byłam wciąż zajęta, ponieważ przyleciała moja siostra. Jakoś to przeżyłam choć czasami miałam ochotę zabić każdego z osobna i wszystkich razem.
Na dzień dzisiejszy sesja za mną. Wszystko zdane w pierwszym terminie(całe szczęście!). Nie obyło się wprawdzie bez wpadki, bo babka złapała mnie na ściąganiu. W sumie nie miałam wyboru, spóźniłyśmy się z koleżanką na owy egzamin(nie nasza wina, że "wspaniała" pani doktor zmienia godziny nie racząc gdzieś tego wywiesić tylko mówiąc gdzieś pomiędzy jedną a drugą pierdołą na wykładzie), przypadło mi zaszczytne miejsce tuż przed panią doktor, a pytania totalnie nietrafione. Użyłam więc ściągi(którą cudem podrzuciła mi koleżanka) i było ok, ale w końcu zauważyła. Mniejsza o to, ważne, że się dobrze skończyło :)
Praktyki w przedszkolu załatwione. Strasznie mi się nie chce, ale muszę niestety :/
I nie wiem czy już o tym wspominałam, ale mój facet w czerwcu(najprawdopodobniej) wyjeżdża do Francji. Nie wiem jak sobie bez niego poradzę. Chyba tu umrę sama, bez wsparcia :(
Ale spokojnie. Jeśli wszystko dobrze się potoczy(a taką mam nadzieję) po skończeniu tego cholernego licencjatu jadę do niego. I podoba mi się ten pomysł!
Boję się jednak, że coś nie wypali, coś się zepsuje... Strasznie tego nie chcę, bo zależy mi na moim facecie straszliwie i również chciałabym się stąd wyrwać. Niestety nie widzę tu dla siebie perspektyw, a Francja- mmm moje marzenie! No i w końcu z dala od wszystkich, bez ukrywania się po kątach z miłością.
Poza tym wciąż mam problemy z komputerem i ciekawa jestem czy i kiedy dorobię się jakiegoś normalnego, nie psującego się co chwila :/
Cóż działo się wiele i nic. Zależy jak na to spojrzeć.
Cały styczeń byłam wciąż zajęta, ponieważ przyleciała moja siostra. Jakoś to przeżyłam choć czasami miałam ochotę zabić każdego z osobna i wszystkich razem.
Na dzień dzisiejszy sesja za mną. Wszystko zdane w pierwszym terminie(całe szczęście!). Nie obyło się wprawdzie bez wpadki, bo babka złapała mnie na ściąganiu. W sumie nie miałam wyboru, spóźniłyśmy się z koleżanką na owy egzamin(nie nasza wina, że "wspaniała" pani doktor zmienia godziny nie racząc gdzieś tego wywiesić tylko mówiąc gdzieś pomiędzy jedną a drugą pierdołą na wykładzie), przypadło mi zaszczytne miejsce tuż przed panią doktor, a pytania totalnie nietrafione. Użyłam więc ściągi(którą cudem podrzuciła mi koleżanka) i było ok, ale w końcu zauważyła. Mniejsza o to, ważne, że się dobrze skończyło :)
Praktyki w przedszkolu załatwione. Strasznie mi się nie chce, ale muszę niestety :/
I nie wiem czy już o tym wspominałam, ale mój facet w czerwcu(najprawdopodobniej) wyjeżdża do Francji. Nie wiem jak sobie bez niego poradzę. Chyba tu umrę sama, bez wsparcia :(
Ale spokojnie. Jeśli wszystko dobrze się potoczy(a taką mam nadzieję) po skończeniu tego cholernego licencjatu jadę do niego. I podoba mi się ten pomysł!
Boję się jednak, że coś nie wypali, coś się zepsuje... Strasznie tego nie chcę, bo zależy mi na moim facecie straszliwie i również chciałabym się stąd wyrwać. Niestety nie widzę tu dla siebie perspektyw, a Francja- mmm moje marzenie! No i w końcu z dala od wszystkich, bez ukrywania się po kątach z miłością.
Poza tym wciąż mam problemy z komputerem i ciekawa jestem czy i kiedy dorobię się jakiegoś normalnego, nie psującego się co chwila :/
07.02.2011 o godz. 23:17
komentuj (1)




