Czesc....i znowu dosc dlugo mnie tutaj nie bylo...
Zmian jest duzo...Spodziewam sie dziecka, wiem powinnam skakac z radosci. Jednak nie jest tak kolorowo. Ojciec dziecka okazal wie wielkim hamem niby chce byc ze mna, ale ja nie mam zamiaru meczyc i bawic sie dalej w jego gierki, wiec oboje postanowlismy, ze lepiej bedzie jak sie rozstaniemy.
Niby wszystko wydaje sie proste...jednak nie...jest ale. Ale widzialam sie ostatnio z moim Panem G z ktorym rozstalam sie we wrzesniu zeszlego roku. Otóz Pan G stwierdzil ze mnie KOcha, ze chce ze mna byc, jednak kiedy powiedzialam mu o ciazy, zaaragowal dosc dobrze, przytulil mnie, zlapal za reke i powiedzial ZE WSZYSTKO BEDZIE DOBRZE, ZE MI POMOZE, ZE BEDE MOGLA CZUC W NIM WSPARCIE...wrecz obiecal mi to. a Teraz? heh zadzwonil do mnie powiedzial, ze on nic takiego nie mowil, powiedzial tez, ze DZIEWCZYNO CO TY SOBIE WYOBRAZASZ, NIKT NIE BEDZIE CHCIAL TAKIEJ OSOBY JAK TY....czy ja jestem jakas tredowata?...
Ciesze sie, ze bede miala dziecko...
Boje sie jednak o to ze juz nigdy nikt mnie niepokocha...
A wy jak uwazacie?
Czy jakikolwiek facet moze pokochac samotna matke z dzieckiem?
Zmian jest duzo...Spodziewam sie dziecka, wiem powinnam skakac z radosci. Jednak nie jest tak kolorowo. Ojciec dziecka okazal wie wielkim hamem niby chce byc ze mna, ale ja nie mam zamiaru meczyc i bawic sie dalej w jego gierki, wiec oboje postanowlismy, ze lepiej bedzie jak sie rozstaniemy.
Niby wszystko wydaje sie proste...jednak nie...jest ale. Ale widzialam sie ostatnio z moim Panem G z ktorym rozstalam sie we wrzesniu zeszlego roku. Otóz Pan G stwierdzil ze mnie KOcha, ze chce ze mna byc, jednak kiedy powiedzialam mu o ciazy, zaaragowal dosc dobrze, przytulil mnie, zlapal za reke i powiedzial ZE WSZYSTKO BEDZIE DOBRZE, ZE MI POMOZE, ZE BEDE MOGLA CZUC W NIM WSPARCIE...wrecz obiecal mi to. a Teraz? heh zadzwonil do mnie powiedzial, ze on nic takiego nie mowil, powiedzial tez, ze DZIEWCZYNO CO TY SOBIE WYOBRAZASZ, NIKT NIE BEDZIE CHCIAL TAKIEJ OSOBY JAK TY....czy ja jestem jakas tredowata?...
Ciesze sie, ze bede miala dziecko...
Boje sie jednak o to ze juz nigdy nikt mnie niepokocha...
A wy jak uwazacie?
Czy jakikolwiek facet moze pokochac samotna matke z dzieckiem?
Tagi:
co dalej
21.03.2012 o godz. 23:19
komentuj (2)
moje kochane.
Już piąty dzień mnie boli głowa, zawaliłam praktyki, a powinnam już tydzień temu się zgłosić do baby. Źle się czuję, jutro mam wizytę u lekarza, za tydzień też. Może się dowiem czegoś nowego.
Przypomina mi się od razu rozmowa dwóch moherów w tramwaju o młodzieży. Słusznie stwierdziły, że dzisiejsza młodzież jest bardziej podatna na choroby i słabsza. To one się trzymały lepiej niż ja tego dnia - smutne, lecz prawdziwe.
Gdybym może miała mniej nerwów, ale to nie jest takie łatwe. Mnóstwo terminów, zajęcia, praktyki, szczury. Mam bardzo dużo na głowie, choć sama tego chciałam. Siedzę w domu - źle, poza domem jest mi lepiej, ale co z tego, jeśli ja pod koniec dnia padam dosłownie na pysk i nie kontaktuję?
Wczoraj wróciłam dopiero po 21ej do domu, siedziałam dwie godziny u weterynarza z dwójką ogonów. Mój nie był idealną pomocą, powiedziałam mu dzisiaj, że czułabym się lepiej, gdyby mnie wspierał, a nie mieszał ciągle z błotem. Przeprosił i powiedział, że tak będzie. Mam nadzieję, że weźmie się w garść, bo ja naprawdę źle się czuję.
Muszę iść na popołudniowe zajęcia, ale głowa nie pozwala mi się ruszyć. Dwie tabletki już łyknęłam, w sumie 800mg ibuprofenu. Nic nie pomaga, czuję pulsowanie w głowie - najchętniej strzeliłabym sobie w łeb.
Jedyne co mi poprawia humor to fakt, że Mój mi kupił świetną koszulkę Metallici.
Już piąty dzień mnie boli głowa, zawaliłam praktyki, a powinnam już tydzień temu się zgłosić do baby. Źle się czuję, jutro mam wizytę u lekarza, za tydzień też. Może się dowiem czegoś nowego.
Przypomina mi się od razu rozmowa dwóch moherów w tramwaju o młodzieży. Słusznie stwierdziły, że dzisiejsza młodzież jest bardziej podatna na choroby i słabsza. To one się trzymały lepiej niż ja tego dnia - smutne, lecz prawdziwe.
Gdybym może miała mniej nerwów, ale to nie jest takie łatwe. Mnóstwo terminów, zajęcia, praktyki, szczury. Mam bardzo dużo na głowie, choć sama tego chciałam. Siedzę w domu - źle, poza domem jest mi lepiej, ale co z tego, jeśli ja pod koniec dnia padam dosłownie na pysk i nie kontaktuję?
Wczoraj wróciłam dopiero po 21ej do domu, siedziałam dwie godziny u weterynarza z dwójką ogonów. Mój nie był idealną pomocą, powiedziałam mu dzisiaj, że czułabym się lepiej, gdyby mnie wspierał, a nie mieszał ciągle z błotem. Przeprosił i powiedział, że tak będzie. Mam nadzieję, że weźmie się w garść, bo ja naprawdę źle się czuję.
Muszę iść na popołudniowe zajęcia, ale głowa nie pozwala mi się ruszyć. Dwie tabletki już łyknęłam, w sumie 800mg ibuprofenu. Nic nie pomaga, czuję pulsowanie w głowie - najchętniej strzeliłabym sobie w łeb.
Jedyne co mi poprawia humor to fakt, że Mój mi kupił świetną koszulkę Metallici.
Tagi:
Ja!
14.03.2012 o godz. 10:46
Zarabia tysiące miesięcznie, a mi żałuje głupiego obiadu w KFC, nie pierwszy raz zostałam tak potraktowana publicznie... z powodu soku i dodatkowych frytek.
W końcu postawiłam na swoim i wyszłam z restauracji. Ta, narobiłam mu wstydu - ale nie przejęłam się tym.
3 lata związku i tak to teraz wygląda. Jestem tak cholernie zmęczona, tymi huśtawkami nastroju.
Raz jest naprawdę dobrze, jest czuły, kochający, a następnego dnia mnie odpycha, czepia się i poniża...
Słyszę, że to wszystko moja wina, bo jestem taka jak moi rodzice - zła. Mam straszny charakter, bo jestem inna niż wszystkie kobiety. Powinnam być pospolita i się słuchać, być na każdym kroku uległa, a nie jestem.
Jest mi tak słabo. Już czwarty dzień mnie głowa boli, ledwo co na nogach stoję. Poza domem wszystko znika, czuję się taka wolna.
Powinnam to już dawno zakończyć, a nadal w tym tkwię, robię plany, chcę mieć hodowlę szczurów, psy, dom jednorodzinny. Głupia ja. Po co mi to wszystko? Dlaczego duszę się, przecież to moje pieprzone życie.
Ciężko mi się to teraz pisze, ale chciałabym kogoś poznać (i nie chodzi tylko o płeć męską, bądź żeńską, o miłość, o przyjaźń), kto by mnie z tego wszystkiego wyciągnął, uodpornił na niego i pomógł mnie postawić na nogi.
Cholernie uzależnienie czy rzeczywiście miłość, przywiązanie?
...
W końcu postawiłam na swoim i wyszłam z restauracji. Ta, narobiłam mu wstydu - ale nie przejęłam się tym.
3 lata związku i tak to teraz wygląda. Jestem tak cholernie zmęczona, tymi huśtawkami nastroju.
Raz jest naprawdę dobrze, jest czuły, kochający, a następnego dnia mnie odpycha, czepia się i poniża...
Słyszę, że to wszystko moja wina, bo jestem taka jak moi rodzice - zła. Mam straszny charakter, bo jestem inna niż wszystkie kobiety. Powinnam być pospolita i się słuchać, być na każdym kroku uległa, a nie jestem.
Jest mi tak słabo. Już czwarty dzień mnie głowa boli, ledwo co na nogach stoję. Poza domem wszystko znika, czuję się taka wolna.
Powinnam to już dawno zakończyć, a nadal w tym tkwię, robię plany, chcę mieć hodowlę szczurów, psy, dom jednorodzinny. Głupia ja. Po co mi to wszystko? Dlaczego duszę się, przecież to moje pieprzone życie.
Ciężko mi się to teraz pisze, ale chciałabym kogoś poznać (i nie chodzi tylko o płeć męską, bądź żeńską, o miłość, o przyjaźń), kto by mnie z tego wszystkiego wyciągnął, uodpornił na niego i pomógł mnie postawić na nogi.
Cholernie uzależnienie czy rzeczywiście miłość, przywiązanie?
...
Tagi:
Ja!
12.03.2012 o godz. 19:28
Dzień wycięty z życia. Czuję się dzisiaj fatalnie.
Pobudka o 6ej rano - migrena. Odpuściłam sobie pierwsze zajęcia o 8ej rano, przed chwilą wcześniej wróciłam do domu. Znowu odpuściłam sobie zajęcia, aż dwa. Trudno.
Wczoraj kochaliśmy się po kilkutygodniowej przerwie. Powód? Dowiem się przy wizycie u ginekologa za 2 tygodnie. Chyba muszę zmienić tabletki antykoncepcyjne, bo te można o dupę rozbić.
Tęsknię za moim bratem, śnił mi się dzisiaj, poszłabym sobie z nim na jakiś koncert, imprezę. Bo przecież tak naprawdę jeszcze nigdy nie mieliśmy wspólnego wieczornego wyjścia :)
Niedługo wakacje. Jadę do pracy, o ile takową znajdę. Trzymajcie kciuki.
Pobudka o 6ej rano - migrena. Odpuściłam sobie pierwsze zajęcia o 8ej rano, przed chwilą wcześniej wróciłam do domu. Znowu odpuściłam sobie zajęcia, aż dwa. Trudno.
Wczoraj kochaliśmy się po kilkutygodniowej przerwie. Powód? Dowiem się przy wizycie u ginekologa za 2 tygodnie. Chyba muszę zmienić tabletki antykoncepcyjne, bo te można o dupę rozbić.
Tęsknię za moim bratem, śnił mi się dzisiaj, poszłabym sobie z nim na jakiś koncert, imprezę. Bo przecież tak naprawdę jeszcze nigdy nie mieliśmy wspólnego wieczornego wyjścia :)
Niedługo wakacje. Jadę do pracy, o ile takową znajdę. Trzymajcie kciuki.
Tagi:
I'm feeling this...
08.03.2012 o godz. 14:42
Kolejna długa przerwa, moja nieobecność za każdym razem się coraz bardziej przedłuża. Szczerze mówiąc przez moment zapomniałam o istnieniu mojego bloga...
Brak czasu - nowa choroba XXI wieku.
Mam naprawdę dużo zajęć, dodatkowo zajmuję się adopcjami szczurów i nie dość, że mam ręce pełne roboty to jeszcze dom jest przepełniony zwierzakami.
W związku jest jak jest, zawsze trochę narzekałam, trochę się cieszyłam, chwaliłam. Powiem tak - szczęśliwa? trochę. spełniona? trochę. Ok, może nie dogadujemy się tak jak kiedyś, ale póki co jest mi dobrze i nie mam potrzeby bycia singielką, ani bycia w innym związku. Nie dziękuję.
Temat związku poruszę w innej notce, najzwyczajniej brak mi weny. Muszę się bardziej zmobilizować :)
Co u mnie - samej? Aaaa dobrze, też nie narzekam. Brakowało mi Was, ale życie toczy się cały czas dalej i nie zamierza przystopować choćby na sekundę.
Biorę się za lekturę Waszych blogów Misiaki.
Brak czasu - nowa choroba XXI wieku.
Mam naprawdę dużo zajęć, dodatkowo zajmuję się adopcjami szczurów i nie dość, że mam ręce pełne roboty to jeszcze dom jest przepełniony zwierzakami.
W związku jest jak jest, zawsze trochę narzekałam, trochę się cieszyłam, chwaliłam. Powiem tak - szczęśliwa? trochę. spełniona? trochę. Ok, może nie dogadujemy się tak jak kiedyś, ale póki co jest mi dobrze i nie mam potrzeby bycia singielką, ani bycia w innym związku. Nie dziękuję.
Temat związku poruszę w innej notce, najzwyczajniej brak mi weny. Muszę się bardziej zmobilizować :)
Co u mnie - samej? Aaaa dobrze, też nie narzekam. Brakowało mi Was, ale życie toczy się cały czas dalej i nie zamierza przystopować choćby na sekundę.
Biorę się za lekturę Waszych blogów Misiaki.
Tagi:
Ja!
19.02.2012 o godz. 19:43
i znowu za szybko wszystko zaczelam chwalic..
Teraz wszystko sie sypie. Tak bardzo bym chciala cofnąc czas o jakies 5 lat...wydaje mi sie ze to wlasnie 5 lat temu wybralam zla droge....Kto wie jakby to teraz wszystko wygladalo.... Kurwa zrobilam teraz wielkie gowno z mojego zycia!!
Mam depreche i szybko sie z niej raczej nie podniose
Teraz wszystko sie sypie. Tak bardzo bym chciala cofnąc czas o jakies 5 lat...wydaje mi sie ze to wlasnie 5 lat temu wybralam zla droge....Kto wie jakby to teraz wszystko wygladalo.... Kurwa zrobilam teraz wielkie gowno z mojego zycia!!
Mam depreche i szybko sie z niej raczej nie podniose
Tagi:
zycie
17.01.2012 o godz. 21:52
Kochani, życzę Wam Wesołych Świąt!
Dużo radości, zdrowia, szczęścia, miłości, spełnienia Waszych najskrytszych marzeń, wszystkiego co dobre, wspaniałe i dla Was idealne!
A co najważniejsze, żebyśmy i w następnym roku wszyscy pozostali w tym gronie!
Wasza Marilyn.
Dużo radości, zdrowia, szczęścia, miłości, spełnienia Waszych najskrytszych marzeń, wszystkiego co dobre, wspaniałe i dla Was idealne!
A co najważniejsze, żebyśmy i w następnym roku wszyscy pozostali w tym gronie!
Wasza Marilyn.
Tagi:
Christmas
24.12.2011 o godz. 14:41
Dzisiaj wstałam o 11ej - choć nigdy nie należałam do śpiochów, w okresie zimowym przemieniam się w niedźwiedzia potrzebującego plastru miodu i wygodnego posłania do spania. I wtedy życie jest wspaniałe. Oczywiście plastrem miodu jest tona słodyczy, którą wsuwam niczym odkurzacz, brzuchol rośnie, a pod koniec dnia nawarstwiają się wyrzuty sumienia. Uroki zimy.
Nie czuję tych Świąt, przysięgam.
I tu wcale nie chodzi o brak śniegu, po prostu w tym roku nie mam takowej potrzeby. Być może dlatego, że spędzam je w niezbyt ciekawym gronie. Nie mam co owijać w bawełnę - najchętniej bym Wigilię spędziła w domu, z Megapaką Laysów o smaku papryczek (to zielone opakowanie, I Like it!) z laptopem na kolanach pod kocykiem.
Jedyne co mnie pociesza to barszcz z uszkami, moje ulubione danie, mniam.
Dawno nie pisałam notek, dlatego to wszystko wydaje się mało składne. Wiecie co? Wypatrzyłam sobie na internecie takową kamizelkę:

Jest po prostu zajebista! Dziewczyna ma prawdziwy talent i choć robi je raz na ruski rok to zamówiłam takową, może do lata ją dostanę ;)
Nie czuję tych Świąt, przysięgam.
I tu wcale nie chodzi o brak śniegu, po prostu w tym roku nie mam takowej potrzeby. Być może dlatego, że spędzam je w niezbyt ciekawym gronie. Nie mam co owijać w bawełnę - najchętniej bym Wigilię spędziła w domu, z Megapaką Laysów o smaku papryczek (to zielone opakowanie, I Like it!) z laptopem na kolanach pod kocykiem.
Jedyne co mnie pociesza to barszcz z uszkami, moje ulubione danie, mniam.
Dawno nie pisałam notek, dlatego to wszystko wydaje się mało składne. Wiecie co? Wypatrzyłam sobie na internecie takową kamizelkę:

Jest po prostu zajebista! Dziewczyna ma prawdziwy talent i choć robi je raz na ruski rok to zamówiłam takową, może do lata ją dostanę ;)
Tagi:
Ja!
22.12.2011 o godz. 18:40
Ciągle mnie nie ma, bo nie mam na nic czasu. Przepraszam, mam, ale tylko wtedy, kiedy pierdzielnę wszystko w kąt - przez co mam później zaległości i tak w kółko.
Nowe mieszkanie, studia jako tako, zwierzaki się trzymają, nadal się angażuję w sprawie bezdomnych pupilów, życie toczy się dalej. Tylko mój związek śpi, tak głęboko, głęboko. On ciągle się na mnie drze, krytykuje, a ja myślami jetem gdzieś w hen daleko. Nie, nie mam nikogo na boku, nikt mi nie wpadł w oko, ja o takim czymś w ogóle nie myślę. Po prostu jest mi źle i chciałabym to zmienić. Jeszcze nie jest źle, ale powiedziałam sobie, że po prostu dam sobie spokój, spakuję się i na tym się ta historia, bajka skończy.
Ciekawe czy rzeczywiście będę taka twarda.
Co u Was? Kiedy ja ogarnę Wasze blogi? Nie wiem -_-
Nowe mieszkanie, studia jako tako, zwierzaki się trzymają, nadal się angażuję w sprawie bezdomnych pupilów, życie toczy się dalej. Tylko mój związek śpi, tak głęboko, głęboko. On ciągle się na mnie drze, krytykuje, a ja myślami jetem gdzieś w hen daleko. Nie, nie mam nikogo na boku, nikt mi nie wpadł w oko, ja o takim czymś w ogóle nie myślę. Po prostu jest mi źle i chciałabym to zmienić. Jeszcze nie jest źle, ale powiedziałam sobie, że po prostu dam sobie spokój, spakuję się i na tym się ta historia, bajka skończy.
Ciekawe czy rzeczywiście będę taka twarda.
Co u Was? Kiedy ja ogarnę Wasze blogi? Nie wiem -_-
Tagi:
Ja
21.12.2011 o godz. 20:07
Jestem szcześliwa....jak nigdy. Moge stwierdzic, ze nie znałam wczesniej takiego uczucia. Kiedy go widze czuje te motylki ;) Kiedy go przytulam nogi mam jak z waty, a kiedy mnie caluje ledwo trzymam sie na nogach. Czasami wydaje mi sie, ze czas spedzony z Panem G mial być jakims szkoleniem dla mnie....jakich bledów wiecej nie popelniac i co tak naprawde moge nazwac szczesciem. Pan G od zerwania sie nie odezwał....to tylko potwierdza to, ze nie byl dla mnie ze wzgledu na to ze mnie kochal....Nie wiem dlaczego był ze mna...Nie moge nawet powiedziec, ze byl ze mna dla seksu, bo naprawde zbyt wiele go nie bylo....Moze nie interesowala go płec piękna? Moze ja bylam jakas osłona zeby nikt sie nie dowiedzial, ze jest HOMO?
Nie wiem i wiedziec nie chce.. Teraz jest cudownie.
Nikt nigdy sie o mnie tak nie troszczyl jak obecny moj Pan P nikt nie byl tak kochany....i nikt dla mnie nie strzelal goli na meczach:)
Czy sie zakochałam? Moge zdecydowanie powiedziec, ze tak!!!
I czuje...gdzies tak w srodku, ze to wlasnie to co szukalam:)
Nie wiem i wiedziec nie chce.. Teraz jest cudownie.
Nikt nigdy sie o mnie tak nie troszczyl jak obecny moj Pan P nikt nie byl tak kochany....i nikt dla mnie nie strzelal goli na meczach:)
Czy sie zakochałam? Moge zdecydowanie powiedziec, ze tak!!!
I czuje...gdzies tak w srodku, ze to wlasnie to co szukalam:)
Tagi:
szczesliwa
19.12.2011 o godz. 01:55
Zapomniałam hasła do swojego bloga! :D
Wpisywałam po sto razy, ale ni chuja, nie chciało mnie zalogować, co za beztalencie ze mnie.
Ostatnimi czasy nie mam prawie na nic czasu, zajęcia mnie całkowicie pochłaniają, pomyśleć, że to tylko jeden kierunek, ostatnio gadałam z dziewczyną, która studiuje trzy kierunki! Dwa dziennie plus jeden zaocznie, ja pierdziele, co z życiem towarzyskim? Co do życia towarzyskiego - a no w końcu moje zaczyna rozkwitać, zaczęliśmy wychodzić, SAMA się spotykam z koleżankami, plotkujemy sobie, wszystko jest fajnie i na luzie, co mi się bardzo podoba.
Moje glany nadal nie dotarły, pisałam dzisiaj kolejnego z rzędu maila i to wszystko z powodu tych 200zł, które chciałam zaoszczędzić, głupia, ale nadal mam nadzieję, że dotrą, babka stwierdziła, że w tym tygodniu już tak na bank powinny być.
Przeprowadzka zbliża się wielkimi krokami, nie mogę się doczekać tych cieplusich grzejników i ścian bez grzyba. Bo tu - zakwita mi powoli pole minowe...
Wpisywałam po sto razy, ale ni chuja, nie chciało mnie zalogować, co za beztalencie ze mnie.
Ostatnimi czasy nie mam prawie na nic czasu, zajęcia mnie całkowicie pochłaniają, pomyśleć, że to tylko jeden kierunek, ostatnio gadałam z dziewczyną, która studiuje trzy kierunki! Dwa dziennie plus jeden zaocznie, ja pierdziele, co z życiem towarzyskim? Co do życia towarzyskiego - a no w końcu moje zaczyna rozkwitać, zaczęliśmy wychodzić, SAMA się spotykam z koleżankami, plotkujemy sobie, wszystko jest fajnie i na luzie, co mi się bardzo podoba.
Moje glany nadal nie dotarły, pisałam dzisiaj kolejnego z rzędu maila i to wszystko z powodu tych 200zł, które chciałam zaoszczędzić, głupia, ale nadal mam nadzieję, że dotrą, babka stwierdziła, że w tym tygodniu już tak na bank powinny być.
Przeprowadzka zbliża się wielkimi krokami, nie mogę się doczekać tych cieplusich grzejników i ścian bez grzyba. Bo tu - zakwita mi powoli pole minowe...
Tagi:
Ja!
16.11.2011 o godz. 17:09
Jestem, wróciłam....
WIecie ostatni raz byłam tu 3 miesiace temu...i w tym czasie tyle sie zmienilo...
Pracuje nadal...
Brakuje mi czegos...
ponad miesiac temu rozstałam sie z moim chłopakiem, na poczatku było ok, wiedzialam, ze ja nic zlego nie zrobila. Chodziłam na mecze, co drugi weekend mialam szkołe, pracowałam i nie myslalam o tym wszystkim. Poznałam duzo ludzi na brak towarzystwa nie moge narzekac. Jednak pare dni temu, poczułam tesknote za nim, kocham go nadal i kiedy mysle, ze milosc do niego nie minie szybko, chce mi sie płakac. Chcialam uslyszec jego glos...dzwonilam odebral, nie chcialam z nim rozmawiac, chcialam tylko Go uslyszec. PO co? nie wiem. Wiem jedno, ze niepotrzebnie. Rozwalilo mi to cały system. Cały moj spokoj sie skonczyl. Teraz tylko mysle i mysle i tak w kołko trudno mi sie na czymkolwiek skupic. Jest ciezko.
Dzwoniac do niego mialam chyba jakies nadzieje ze oddzwoni, przeprosi, moze zacznie walczyc, starac sie...a tu nic totalna olewka z jego strony, to mnie jeszcze bardziej zabolalo. Staram sie jakos trzymac... jest trudno
:(:(
WIecie ostatni raz byłam tu 3 miesiace temu...i w tym czasie tyle sie zmienilo...
Pracuje nadal...
Brakuje mi czegos...
ponad miesiac temu rozstałam sie z moim chłopakiem, na poczatku było ok, wiedzialam, ze ja nic zlego nie zrobila. Chodziłam na mecze, co drugi weekend mialam szkołe, pracowałam i nie myslalam o tym wszystkim. Poznałam duzo ludzi na brak towarzystwa nie moge narzekac. Jednak pare dni temu, poczułam tesknote za nim, kocham go nadal i kiedy mysle, ze milosc do niego nie minie szybko, chce mi sie płakac. Chcialam uslyszec jego glos...dzwonilam odebral, nie chcialam z nim rozmawiac, chcialam tylko Go uslyszec. PO co? nie wiem. Wiem jedno, ze niepotrzebnie. Rozwalilo mi to cały system. Cały moj spokoj sie skonczyl. Teraz tylko mysle i mysle i tak w kołko trudno mi sie na czymkolwiek skupic. Jest ciezko.
Dzwoniac do niego mialam chyba jakies nadzieje ze oddzwoni, przeprosi, moze zacznie walczyc, starac sie...a tu nic totalna olewka z jego strony, to mnie jeszcze bardziej zabolalo. Staram sie jakos trzymac... jest trudno
:(:(
Tagi:
stracona milosc
11.11.2011 o godz. 03:39
Mam go już czasami tak dość, że powoli się zaczynam zastanawiać, czy nie lepiej znaleźć gdzieś pokój i zakończyć ten chory i toksyczny związek. Po co ja tak naprawdę z nim jestem? mam nadzieję, że w końcu dojrzeję i pójdę swoją własną drogą, tak będzie najlepiej, jeszcze trochę...
Mam już drugi dzień migrenę, 6 tabletek zjedzonych przez 2 dni, choć to jeszcze nie mój rekord. O czym ja mówię.
Dużo nauki,czytanie książek doprowadza mnie już do szału. Odświeżam stare znajomości, może niedługo na jakąś imprezę wyskoczę z dawnymi koleżankami? Fajnie by było, przyda mi się chwila wytchnienia.
Za tydzień przyjdą w końcu moje martensy, czekam już piąty tydzień na nie, masakra.
Miłego weekendu Wam życzę, w końcu zaglądnę na Wasze blogi i ogarnę to, co powinnam już dawno zrobić :)
Mam już drugi dzień migrenę, 6 tabletek zjedzonych przez 2 dni, choć to jeszcze nie mój rekord. O czym ja mówię.
Dużo nauki,czytanie książek doprowadza mnie już do szału. Odświeżam stare znajomości, może niedługo na jakąś imprezę wyskoczę z dawnymi koleżankami? Fajnie by było, przyda mi się chwila wytchnienia.
Za tydzień przyjdą w końcu moje martensy, czekam już piąty tydzień na nie, masakra.
Miłego weekendu Wam życzę, w końcu zaglądnę na Wasze blogi i ogarnę to, co powinnam już dawno zrobić :)
Tagi:
Ja!
05.11.2011 o godz. 12:30








